<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=Syszowie z Nowej Huty> 
<author_1=Tadeusz Bielecki> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=05> 
<date=1953-05-10> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
 To wcale nie atwo  mwi Sysz  nie do ludzi sowo prawdy o pracy, o pokoju, do ludzi, z ktrych wielu do niedawna nie byo na adnym zebraniu, nie syszao adnego odczytu, nie pracowao nigdzie. A jednak udaje nam si do nich trafi. Kadym domem opiekuje si jeden aktywista.
Kto zawiadamia ludzi o zebraniach?  Kobiety.  Ssiadka mwi ssiadce.  Gdzie odbywaj si zebrania?  W mieszkaniach. I udzielaj nam ich na ten cel chtnie.
Jedna z kobiet z osiedla, ktr spotkalimy na drodze, mwi:  Wczoraj odbyo si u mnie zebranie Frontu Narodowego. Przyszo 30 osb. Ja, wiecie, od niedawna pracuj spoecznie. Kiedy syszaam Sysza, gdy rozmawia z ludmi. I potrafi wytumaczy im wszystko. I ja te zrozumiaam, e jestem potrzebna, e potrzebna jest moja praca dla Frontu Narodowego. Od tego czasu pracuj, mimo e w domu mam robot z trojgiem maych dzieci. I wanie dla nich pracuj spoecznie.
Setki takich jak Sysz, onierzy Frontu Narodowego, codzienn, mudn prac zdobywa serca ludzi, wciga ich do pracy dla dobra caego kraju.
Wczesne godziny ranne nale w tym miecie modoci do najbardziej ruchliwych. Ludzie wychodz do pracy. Wychodz i Syszowie. On w swoim zielonym, przerobionym z munduru ubraniu, ona w szerokim roboczym kombinezonie. Zagaduj po drodze do przypadkowo spotkanych znajomych. I tak zaczyna si codzienny dzie pracy Ireny i Stefana Syszw. Koczy si zazwyczaj wtedy, gdy w wikszoci okien wiata pogasy ju dawno.
Ludzie mwi o Syszach, e s ruchliwi jak cae ycie w tym miecie. Tyle w nich zadowolenia, dumy i radoci, e nawet najbardziej zniechceni po rozmowie z nimi zmieniaj swj pogld na ycie.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 